Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu poczuliśmy zapach historii… i pieczonego chleba! W Chlebowej Chacie spotkaliśmy Mikołaja, poznaliśmy opowieści o dawnych czasach, kiedy każda kromka była na wagę złota. Słuchaliśmy, oglądaliśmy i co chwilę dziwiliśmy się, jak wiele pracy trzeba było włożyć w zwykły bochenek.
A potem zaczęło się to, na co wszyscy czekali – robienie podpłomyków! Każdy z nas dostał swoje ciasto i mógł poczuć się jak prawdziwy piekarz. Gniecenie, wałkowanie i formowanie wyszło nam znakomicie, chociaż niektóre podpłomyki miały bardziej fantazyjne kształty. Kiedy nasze dzieła trafiły do pieca, z niecierpliwością czekaliśmy na finał. A finał był… pyszny! Podpłomyki z miodem i smalcem znikały szybciej, niż zdążyły wystygnąć.
W świąteczny nastrój wprowadziły nas też sanie renifera, które wyglądały, jakby Mikołaj zostawił je tu tylko na chwilę. Nie zabrakło też atrakcji pod tytułem przejażdżka ciuchcią – było śmiesznie, głośno i bardzo radośnie.
Choć wyjeżdżaliśmy o bladym świcie, podczas wycieczki nikomu nie groziła nuda ani senność. Było smacznie, wesoło i niezwykle fajnie – tyle śmiechu i dobrej zabawy dawno nie mieliśmy!
Ten dzień na pewno pozostanie w naszej pamięci, bo wycieczka do Chlebowej Chaty okazała się prawdziwą mikołajkową przygodą