No, może nie tak ciemno i nie tak głucho, ale widok sali, w której się znaleźliśmy, zaskoczył nas całkowicie… Na ścianach farby, na suficie farby, na podłodze farby – aż chrupało pod nogami! Na naszych nogach ochraniacze, na naszych ubraniach – przezroczysta folia ochronna z kapturem. Każdy otrzymał kilka sztuk farb (także fluorescencyjne) oraz pędzle, strzykawki, rurki plastikowe, wałki z gąbką, a nawet ściągaczki do wody. Wszystkie te sprzęty wykorzystaliśmy do tworzenia własnych obrazów (a także ręce pełne farby). Można było chlapać po obrazach, ścianach, sufitach… Wszyscy pracowali w skupieniu, niektórzy bujali się lekko w takt muzyki, łapiąc natchnienie artystyczne. Dość długo trwało mycie się po tym eksperymencie, ale nie było skuteczne (świadczą o tym ślady farby na śniegu przy autobusie – na butach wynieśliśmy sporo niebieskiego koloru…). Dzieła malarskie zostały solidnie zapakowane w wielkie, tekturowe pudełka, które trzeba było w śniegu i deszczu donieść do autobusu… Przechodnie mogli myśleć, że każdy z nas ma w środku pizzę…
Polecamy odwiedziny w Pigcasso Creative Paint House w Krakowie!
Uczniowie z VI b